niedziela, 4 listopada 2012

...

Po długim czasie zaprzestania umieszczania postów na blogu wracam. Dziś niby kolejna zwykła niedziela, szkoła,dom, msza. A jednak jest coś w tej zwykłej niedzieli niezwykłego. Spowiedź, tak ten sakrament zawsze wywołuje u mnie szybsze bicie serca, strach, a raczej lęk. Dziś strasznie ciężko było mi wybrać się do konfesjonału, ciężko to opisać. Może spróbuje tak,jak gdy nic nie umiemy a nauczyciel wzywa nas do odpowiedzi to te dziwne uczucie mi towarzyszyło tylko, że wiele razy mocniej. To była spowiedź bardzo potrzebna mi, mojej duszy tak bardzo spragnionej Boga. To była ciężka spowiedź, ciężka nauka lecz warta wiele. Wyszłam po niej strasznie zmęczoną a raczej jakby pobita, lecz to nie spowodowało jakiś negatywnych odczuć. Do tej pory czuje to zmęczenie, straszne zmęczenie i obolałą dusze. Ale jakże było mi, a raczej ciągle jest mi to potrzebne. Może kiedyś zrozumiem logikę Boga, a może nie. Póki co dane jest mi ślepo zaufać albo odejść może i przez to tracąc wiele. Pewnego rodzaju wytrwałości mimo wielu trudności dodaje mi Gabriel który pokazał i pokazuje mi, iż nie tylko ja borykam się z pewnymi sprawami a mimo to nie ustaje w drodze do Ojca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz