czwartek, 22 listopada 2012

Dojrzałość

Kochający i mądrzy rodzice opiekują się swym dzieckiem bardzo troskliwie i z miłością, ale nie trzymają go pod tak zwanym kloszem. Do pewnego czasu rodzic na każdym kroku czuwa i pomaga przy wszystkim, lecz nadchodzi czas gdy dziecko musi dorosnąć i rozmowy stają się poważniejsze i rodzić co raz bardziej wymagający. Tak samo chyba jest z Bogiem i z nami. Na początku jest pięknie, dziecko Boże na całego, radość, ciągłe odczuwanie Boga, i ta ciągła miłość. Wierzymy w Boga, bo Go odczuwamy, lecz z czasem Bóg wymaga byś my w Niego wierzyli, tak prawdziwie wierzyli, wymaga od nas dojrzałości, daje nam swobodę poznania i wyboru. Może i już nie jest tak pięknie, nie ma tejże radości i tej jakże potrzebnej obecności Ojca,  bo to właśnie chyba wiara, aby mimo wszystko trwać. Rodzic z dorosłym dzieckiem może porozmawiać tak naprawdę dopiero gdy dziecko dojrzeje do tego. Bóg daje nam wolną rękę, albo dojrzejemy by żyć z Nim lub będziemy żyć bez Niego.

piątek, 16 listopada 2012

Tęsknota powoduje usychanie ale i pragnienie


Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam
Ciebie pragnie moja dusza
za Tobą tęskni moje ciało
jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.
 (Ps 63,1)                                                                                                                        

Jak łania pragnie wody ze strumieni
tak dusza moja pragnie Ciebie Boże
Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?
 (Ps 42, 2 – 3)

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść z grzechu mojego (Ps 51, 4

niedziela, 4 listopada 2012

...

Po długim czasie zaprzestania umieszczania postów na blogu wracam. Dziś niby kolejna zwykła niedziela, szkoła,dom, msza. A jednak jest coś w tej zwykłej niedzieli niezwykłego. Spowiedź, tak ten sakrament zawsze wywołuje u mnie szybsze bicie serca, strach, a raczej lęk. Dziś strasznie ciężko było mi wybrać się do konfesjonału, ciężko to opisać. Może spróbuje tak,jak gdy nic nie umiemy a nauczyciel wzywa nas do odpowiedzi to te dziwne uczucie mi towarzyszyło tylko, że wiele razy mocniej. To była spowiedź bardzo potrzebna mi, mojej duszy tak bardzo spragnionej Boga. To była ciężka spowiedź, ciężka nauka lecz warta wiele. Wyszłam po niej strasznie zmęczoną a raczej jakby pobita, lecz to nie spowodowało jakiś negatywnych odczuć. Do tej pory czuje to zmęczenie, straszne zmęczenie i obolałą dusze. Ale jakże było mi, a raczej ciągle jest mi to potrzebne. Może kiedyś zrozumiem logikę Boga, a może nie. Póki co dane jest mi ślepo zaufać albo odejść może i przez to tracąc wiele. Pewnego rodzaju wytrwałości mimo wielu trudności dodaje mi Gabriel który pokazał i pokazuje mi, iż nie tylko ja borykam się z pewnymi sprawami a mimo to nie ustaje w drodze do Ojca.