czwartek, 22 listopada 2012
Dojrzałość
Kochający i mądrzy rodzice opiekują się swym dzieckiem bardzo troskliwie i z miłością, ale nie trzymają go pod tak zwanym kloszem. Do pewnego czasu rodzic na każdym kroku czuwa i pomaga przy wszystkim, lecz nadchodzi czas gdy dziecko musi dorosnąć i rozmowy stają się poważniejsze i rodzić co raz bardziej wymagający. Tak samo chyba jest z Bogiem i z nami. Na początku jest pięknie, dziecko Boże na całego, radość, ciągłe odczuwanie Boga, i ta ciągła miłość. Wierzymy w Boga, bo Go odczuwamy, lecz z czasem Bóg wymaga byś my w Niego wierzyli, tak prawdziwie wierzyli, wymaga od nas dojrzałości, daje nam swobodę poznania i wyboru. Może i już nie jest tak pięknie, nie ma tejże radości i tej jakże potrzebnej obecności Ojca, bo to właśnie chyba wiara, aby mimo wszystko trwać. Rodzic z dorosłym dzieckiem może porozmawiać tak naprawdę dopiero gdy dziecko dojrzeje do tego. Bóg daje nam wolną rękę, albo dojrzejemy by żyć z Nim lub będziemy żyć bez Niego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz