piątek, 8 czerwca 2012

Pragnienie a tor życia

Dziś nauczyłam się, iż trza się godzić z tym co życie przynosi mimo, iż bardzo pragniemy czegoś innego. Od 2008 roku udawało mi się pomagać AK przy przygotowaniach do festynu na dzień dziecka, bardzo to lubię, sam festyn daje dużo radości, eh ten uśmiech tych dzieci bawiących się tak beztrosko, coś pięknego. Nawet gdy musiałam wybierać między Lednicą a festynem, wybierałam to do czego mnie bardzo ciągnie - festyn. Co jest fajnego w przygotowaniach do tej zabawy? To, że mogę przebywać z tymi ludźmi których tak podziwiam, są wspaniali. Tak, owszem, mają wady ale to jak wykorzystują swoje zalety, to jest godne podziwu. I to jak chętnie poświęcają swój czas i siłę, nie oczekują  nic w zamian. Osobiście są moimi bohaterami, ciężko w tym szalonym święcie o takich ludzi, ludzi żyjących nie tylko dla siebie ale i dla innych. Mam taką cichą nadzieję iż mi się też kiedyś uda tak jak im żyć dla innych.
Ale wracają do dzisiejszej lekcji, jutro jest festyn, dziś były do niego przygotowania, tak bardzo mi zależało by tam być z nimi i brać udział w tym pięknym dziele. Co roku mi się to udawało ale nie dziś, dziś nie zdążyłam mimo ogromnych chęci. Lecz to tylko moje nie ugaszone pragnienie, najważniejsze iż wszystko jest zrobione. Jakiś niedosyt jest, ale i radość także ma swój byt, Radość z tego, iż to co robią idzie jak najbardziej ku dobremu i się im to udaje, i jest ich tylu, iż zawsze sobie poradzą.

Nawet w tych na pozór błahych sprawach niech Twoja Ojcze wola będzie, nie moja.
Dziękuję Ci Boże za Twą łaskę, dziękuję iż dałeś mi poznać tych wspaniałych ludzi tworzących wspólnotę AK.
Proszę Cię Panie pomnażaj wiarę, nadzieję, miłość każdego z nas bo to dzięki tym cnotą potrafimy służyć innym tak jak nam pokazujesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz